Spis Treści
Jak czytać etykiety produktów spożywczych, żeby nie zwariować?
„Jak czytać etykiety produktów spożywczych, żeby nie zwariować?” – to pytanie zadaje sobie wielu z nas, stojąc przed półką w supermarkecie. Czasem mamy wrażenie, że to skomplikowana sztuka, która wymaga doktoratu z chemii spożywczej. Ale czy na pewno? W gąszczu kolorowych opakowań, chwytliwych haseł i drobnego druku łatwo poczuć się zagubionym. Producenci prześcigają się w strategiach marketingowych, które mają sprawić, że ich produkt wyląduje w Twoim koszyku, nierzadko kosztem Twojego zdrowia i portfela.
Dobra wiadomość jest taka, że czytanie etykiet wcale nie musi być drogą przez mękę. Wręcz przeciwnie! To Twój tajny oręż w walce o zdrowszą dietę i świadome zakupy. Pamiętaj, że oznakowanie opakowań produktów spożywczych jest bardzo ważnym źródłem informacji o wartości odżywczej i zdrowotnej danego produktu. Wystarczy, że wiesz, czego szukać, a z czasem stanie się to dla Ciebie drugą naturą.
W tym artykule pokażemy Ci krok po kroku, jak rozszyfrować te małe druczki i wielkie obietnice, abyś mógł podejmować najlepsze decyzje dla siebie i swojej rodziny. Przygotuj się na zakupową rewolucję, która sprawi, że w Twojej kuchni zagoszczą tylko te produkty, które naprawdę służą Twojemu zdrowiu!
Co znajdziesz w artykule:
- Dlaczego warto czytać etykiety na produktach spożywczych, żeby nie zwariować?
- Obowiązkowe informacje na etykietach produktów spożywczych – co mówi prawo?
- Deklaracje marketingowe i inne określenia na etykietach żywnościowych – jak je rozumieć?
- Jak czytać etykiety produktów spożywczych efektywnie – na co zwracać uwagę w praktyce?
- Polecane aplikacje do czytania etykiet na produktach – Twój mobilny pomocnik.
Dlaczego warto czytać etykiety produktów spożywczych, żeby nie zwariować?
Pierwszy krok do dobrego wyboru na zakupach spożywczych? Oczywiście czytanie informacji zawartych na etykiecie! Często to właśnie ten mały druczek decyduje o tym, czy dany produkt będzie dla Ciebie sprzymierzeńcem zdrowia, czy raczej kolejnym źródłem ukrytych cukrów i konserwantów.
Według badań, najczęściej zdarza nam się sprawdzać skład produktu (35%) oraz jego wartość odżywczą (20%). Ale czy 20% i 35% to naprawdę tak dużo, biorąc pod uwagę, ile mamy do wyboru na półkach? A przecież zakupowe decyzje oparte o skład i wartość odżywczą produktów to bardzo pomocne narzędzie w procesie odchudzania, a także zdrowego odżywiania w ogóle. Nawet wtedy, gdy naszym celem nie jest redukcja kilogramów, ale po prostu dbanie o dobre samopoczucie i witalność.
Właśnie dlatego warto wyrobić w sobie nawyk zwracania uwagi na informacje obecne na etykietach produktów żywnościowych i nauczyć się to robić prawidłowo. To świadomy wybór, który pozwala lepiej kontrolować swoją dietę, unikać szkodliwych substancji i dbać o zdrowie. Wiele osób nie zdaje sobie sprawy, że nawet produkty reklamowane jako „fit”, „light” czy „bez cukru” mogą zawierać ukryte substancje, które w nadmiarze mogą prowadzić do nadwagi, problemów metabolicznych, a nawet chorób przewlekłych. Pamiętaj, że czytanie etykiet wcale nie musi być trudne i pracochłonne. Wystarczy, że wiesz, czego szukać!
Spójrz, jakie korzyści możesz osiągnąć, zmieniając swoje nawyki zakupowe:
| Powód | Korzyści |
|---|---|
| Świadome wybory | Unikasz produktów z ukrytymi, niepożądanymi składnikami. |
| Zdrowe odżywianie | Wybierasz produkty o wartościowym składzie, wspierając swoje zdrowie. |
| Kontrola wagi | Ograniczasz spożycie nadmiaru cukru, niezdrowych tłuszczów i pustych kalorii. |
| Eliminacja alergenów | Minimalizujesz ryzyko reakcji alergicznych, co jest kluczowe dla alergików. |
| Oszczędność | Nie przepłacasz za produkty, które tylko udają zdrowe. |
Obowiązkowe informacje na etykietach produktów spożywczych – co mówi prawo?
Zastanawiasz się, jakie informacje znajdują się na etykietach produktów spożywczych i dlaczego akurat te, a nie inne? Wszystko regulowane jest przez odpowiednie Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego, które jasno określa, co musi znaleźć się na opakowaniu żywności. Obowiązkowo powinny się tam pojawić poniższe elementy, a każda zamieszczona przez producenta deklaracja musi być zweryfikowana – żadne oznaczenie nie może wprowadzać konsumenta w błąd.
⏩ 1. Nazwa żywności
Nie ma tu miejsca na fantazyjne, nic nieznaczące nazwy! Powinna być to nazwa określona ustawowo, czyli na przykład „masło”, „jogurt”, „sok”. Jeżeli taka nazwa nie istnieje, można posłużyć się określeniem zwyczajowym, np. „krakersy”, „barszcz”, „paluszki”. Gdyby i takiego określenia brakowało, nazwa na etykiecie powinna być opisowa, czyli np. „ciastka kruche z nadzieniem owocowym”, „płatki zbożowe z dodatkiem czekolady i orzechów” i tak dalej. Producent nie może umieścić na opakowaniu wyłącznie zmyślonej, fantazyjnej nazwy, która nic nie mówi kupującemu. Gdyby tak było, zakupy spożywcze byłyby nieco jak… kupowanie kota w worku.
⏩ 2. Wykaz składników
To Twoja mapa drogowa! Składniki są wymienione w kolejności od tego, którego jest najwięcej, do składnika, którego jest najmniej. Dzięki temu od razu łatwo wyłapać produkty, które np. na pierwszym czy drugim miejscu w składzie zawierają cukier i zamienić je na produkty, w których cukier stanowi tylko mało znaczący dodatek smakowy. Pamiętaj, że składu nie trzeba podawać między innymi na naturalnych produktach mlecznych, do których nie dodano niczego poza enzymami, kulturami bakterii i ewentualnie solą.
⏩ 3. Spis alergenów
W trosce o Twoje bezpieczeństwo, alergeny, które są lub mogą być obecne w danym produkcie, powinny być podane przy pomocy wyróżniającej się czcionki – na przykład pogrubionej lub kursywy. Dzięki temu alergicy mogą szybko zidentyfikować potencjalne zagrożenia. Do alergenów, których obecność musi być zaznaczona na opakowaniu, zaliczamy między innymi zboża zawierające gluten, skorupiaki, jaja, ryby, orzeszki ziemne, soję, mleko, orzechy, seler, gorczycę, nasiona sezamu, dwutlenek siarki i siarczyny, łubin oraz mięczaki.
⏩ 4. Ilość wybranych składników
Podanie ilości danego składnika (zwykle w procentach) jest obowiązkowe w kilku przypadkach. Producent musi podać taką informację, gdy nazwa produktu odnosi się do danego składnika (np. „czekolada z orzechami” – w tym przypadku obowiązkowo trzeba podać, ile konkretnie jest orzechów) lub gdy na etykecie zostały graficznie przedstawione dane składniki produktu. Przykład? Sok multiwitamina, którego opakowanie zawiera piękne grafiki przedstawiające banany, mango i pomarańczę. W takim wypadku, w wykazie składników musi się znaleźć konkretna procentowa zawartość wszystkich wymienionych owoców. Zawartość danego składnika musi być również podana, gdy zwyczajowo kojarzymy produkt ze składnikiem. Tutaj po raz kolejny za przykład może nam posłużyć czekolada. Co jest głównym składnikiem czekolady? Oczywiście kakao, a konkretnie miazga kakaowa. Dlatego na opakowaniu musi zostać podana jej konkretna zawartość. Inaczej okazałoby się, że producenci chętnie wykorzystywaliby lukę w przepisach w celu obniżenia kosztów produkcji, a czekolada przestałaby być czekoladą.
⏩ 5. Data minimalnej trwałości/termin przydatności do spożycia
To nie to samo! Data minimalnej trwałości odnosi się do produktów, które długo zachowują świeżość i nie psują się łatwo (np. makaron, czekolada, cukier). W takim wypadku wystarczy zwykle podać miesiąc i rok. Nie trzeba podawać konkretnego dnia, w którym kończy się „data ważności”. Termin przydatności do spożycia jest z kolei podawany na produktach, które psują się łatwo, np. nabiale, jajkach, mięsie. W tym wypadku trzeba podać konkretny dzień, a Ty jako konsument powinieneś sobie zdawać sprawę, że po przekroczeniu tej daty produkt może potencjalnie zawierać chorobotwórcze drobnoustroje.
⏩ 6. Warunki przechowywania
Taką informację trzeba podać wtedy, gdy dany produkt wymaga specjalnych warunków przechowywania (np. „przechowywać w suchym miejscu”, „przechowywać w lodówce”). Czasami wymagane jest również podanie informacji o tym, jak należy przechowywać produkt po jego otwarciu (np. „po otwarciu przechowywać w lodówce” i dodatkowo np. „po otwarciu spożyć w ciągu 7 dni”).
⏩ 7. Instrukcja użycia
Po raz kolejny taka informacja jest obowiązkowa w przypadku, gdy istnieje ryzyko nieprawidłowego zastosowania produktu przez kupującego. Przykład? Budyń w proszku lub makaron, w przypadku którego konieczne jest podanie czasu gotowania, by przygotować go idealnie.
⏩ 8. Kraj pochodzenia
Wolisz truskawki z Polski, czy z Hiszpanii? Oliwę z Egiptu czy z Grecji? No właśnie – kraj pochodzenia to bardzo ważna kwestia (przynajmniej w przypadku niektórych produktów). Właśnie dlatego kraj pochodzenia musi być podany na opakowaniu (lub w widocznym miejscu obok produktu w przypadku produktów sprzedawanych bez opakowania) w przypadku mięsa wołowego, miodu, oliwy z oliwek, świeżych owoców i warzyw. To pozwala Ci na świadomy wybór, wspieranie lokalnych producentów lub wybieranie ulubionych smaków.
⏩ 9. Ilość netto żywności
Gramy, litry, mililitry… Na opakowaniu znajdziesz tzw. zawartość netto żywności, czyli faktyczną zawartość produktu w opakowaniu. O co chodzi z zawartością „netto”? Na przykład o to, żeby producenci nie pompowali swoich opakowań sztucznie i nie podawali ich wagi po tego rodzaju zabiegach. Owszem, wizualnie opakowanie chipsów wygląda na dużo większe, niż wskazuje jego faktyczna zawartość. Ale spojrzenie na etykietę daje Ci odpowiedź, ilu gramów produktu spożywczego możesz spodziewać się wewnątrz.
⏩ 10. Wartość odżywcza
Na koniec coś, co z punktu widzenia zdrowego odżywiania i redukcji masy ciała powinno nas interesować najbardziej, czyli wartość odżywcza produktu. Obok zawartości kalorii (zwykle w 100 g i na porcję), producenci mają również obowiązek podawania na etykietach zawartości białka, tłuszczu i węglowodanów. Ale nie tylko, bo obowiązkowe jest także informowanie o zawartości potencjalnie szkodliwych dla zdrowia składników, czyli cukru, nasyconych kwasów tłuszczowych i soli. Istnieją również sytuacje, w których producent ma obowiązek podania zawartości innych składników odżywczych, ale o tym za chwilę. Dodatkową obowiązkową informacją na opakowaniu jest rzeczywista zawartość objętościowa alkoholu (dotyczy napojów o zawartości powyżej 1,2% alkoholu).
Informacje znajdujące się na opakowaniu muszą być podane w języku polskim i dodatkowo być wyraźne, czytelne, zrozumiałe, nieusuwalne oraz widoczne. Żadne z umieszczonych na produkcie oznaczeń nie może wprowadzać konsumenta w błąd.
Deklaracje marketingowe i inne określenia na etykietach żywnościowych – jak je rozumieć?
Wiesz już, jakie informacje na opakowaniu są obowiązkowe. Ale co ze wszystkimi „dodatkami”, czyli informacjami, które mają wyróżnić produkt z tłumu? Producenci, chcąc zachęcić Cię do zakupu, często używają atrakcyjnych haseł, które nie zawsze oznaczają to, co podpowiada Ci intuicja. Spieszymy z odpowiedzią! Poniżej znajdziesz popularne określenia zawarte na opakowaniach i warunki ich stosowania, a także wskazówki, jak nie dać się oszukać.
⏩ 1. Produkt „light”
„Light” to określenie zarezerwowane dla produktów o obniżonej zawartości kalorii (przynajmniej o 30%) lub jednego/paru składników odżywczych, najczęściej tłuszczu lub cukru, w porównaniu do produktu standardowego. W przypadku produktów „light” warto zwrócić uwagę na zastępniki wymienionego składnika. Na przykład na to, czy producent, aby zachować odpowiedni smak produktu, w miejsce usuniętego tłuszczu nie wprowadził cukru do składu. Niestety, w przypadku produktów „light” często może okazać się, że zamieniamy przysłowiową siekierkę na kijek (jednak nie zawsze tak jest, np. wtedy, gdy cukier zostaje zamieniony na bezkaloryczne słodziki). Przykłady produktów „light” to m.in. napoje i przetwory mleczne, takie jak mozzarella czy serek wiejski.
⏩ 2. „Źródło/wysoka zawartość…”
Taki napis na opakowaniu oznacza, że produkt zawiera co najmniej (odpowiednio) 15% (źródło) lub 30% (wysoka zawartość) pewnej ustalonej ilości danego składnika odżywczego w 100 g. Już wyjaśniamy, jak interpretować tę informację. Załóżmy, że kupujesz orzechy włoskie, a na opakowaniu widzisz informację, która mówi, że są one źródłem witaminy B6, magnezu i cynku. W praktyce oznacza to, że w 100 g muszą one zawierać co najmniej 15% dziennego zalecanego spożycia każdego z tych składników. Skąd możesz wiedzieć, o jaką konkretnie wartość chodzi? Wszystko znajdziesz na opakowaniu w sekcji „wartość odżywcza”! To właśnie wspomniana wcześniej sytuacja, w której producent ma obowiązek podać konkretne ilości składników, którymi chwali się na opakowaniu.
⏩ 3. Oświadczenia zdrowotne
Niektóre produkty odżywcze kupowane w sklepie są oznaczone specjalnymi stwierdzeniami dotyczącymi wpływu danego składnika na zdrowie. Na przykład: „wapń wpływa na zdrowie kości” albo „błonnik z żyta przyczynia się do prawidłowego funkcjonowania przewodu pokarmowego”. Zasady stosowania każdego z takich oświadczeń są dokładnie określone, a wszystkie dopuszczone do stosowania oświadczenia zdrowotne możesz znaleźć w Rejestrze prowadzonym przez Komisję Europejską. Pamiętaj, że są one ściśle regulowane i oparte na dowodach naukowych.
⏩ 4. „Bez dodatku cukru”
Taki napis na opakowaniu oznacza, że do produktu nie dodano cukru. Ale nie oznacza, że produkt nie ma cukru, bo wciąż może zawierać naturalnie występujące w danym produkcie cukry (np. w przypadku soku będzie to cukier pochodzący z owoców). W takim wypadku na etykiecie powinno się znaleźć zdanie „zawiera naturalnie występujące cukry”. Zawsze miej to na uwadze, jeśli kontrolujesz spożycie cukru!
⏩ 5. Produkt wzbogacany
To oczywiście produkt, do którego dodane zostały np. witaminy albo składniki mineralne. W niektórych wypadkach wzbogacanie jest obowiązkowe (np. w przypadku margaryny), a w innych jest zupełnie dobrowolne. Kiedy warto zwrócić uwagę na to, czy produkt jest wzbogacany, czy też nie? Na przykład w sytuacji, gdy wybierasz zamiennik mleka krowiego i kupujesz napój roślinny (np. sojowy, ryżowy). W takim wypadku warto wybierać napoje wzbogacane (przynajmniej) w wapń, aby taka zamiana mleka na napój roślinny nie była z niekorzyścią dla zdrowia. Natomiast wzbogacanie nie powinno na nas działać jak magnes, zwłaszcza gdy wzbogacaniem chwalą się producenci nie do końca dobrych dla zdrowia produktów, np. pełnych cukru płatków śniadaniowych czy napojów owocowych.
⏩ 6. Produkt ekologiczny
Taki produkt musi zawierać co najmniej 95% produktów pochodzenia ekologicznego, czyli surowców wytworzonych ze spełnieniem specjalnych zasad, np. bez użycia sztucznych nawozów, antybiotyków czy promieniowania jonizującego. Pamiętaj, że „ekologiczny” nie oznacza z automatu zdrowy. Bo ekologiczne mogą być zarówno warzywa i owoce, jak i słodycze, które nadal dostarczają dużo cukru czy tłuszczu. Produkty ekologiczne mają na opakowaniu oznaczenie w postaci zielonego liścia.
⏩ 7. Produkt wyprodukowany „z użyciem pełnego ziarna”
„Z użyciem” nie znaczy „na bazie”. Takie produkty zazwyczaj zawierają w swoim składzie bardzo małe ilości ziarna pełnego, które w wykazie składników znajdziesz na szarym końcu. Jeśli naprawdę zależy Ci na produktach pełnoziarnistych, szukaj takich, gdzie mąka pełnoziarnista jest na początku listy, a nie gdzieś w środku czy na końcu.
⏩ 8. Bezglutenowy
To określenie może być stosowane tylko wobec produktów, które w składzie zawierają mniej niż 20 mg/kg glutenu. W Unii Europejskiej takie produkty są znakowane przekreślonym kłosem, co jest cenną informacją dla osób z celiakią lub nietolerancją glutenu.
9. „O smaku XYX…”
Takie sformułowanie w nazwie oznacza zwykle brak dodatku samego składnika, a jedynie np. jego aromatu. Przykładem mogą być napoje albo jogurty „o smaku owocowym”, w których prawdziwych owoców niestety nie znajdziesz. Właśnie dlatego zawsze warto wybierać np. produkt „owocowy”, a nie produkt „o smaku owocowym”.
⏩ 10. Chroniona nazwa pochodzenia/chronione oznaczenie geograficzne
Czerwono-żółte lub niebiesko-żółte oznaczenia zwykle są związane z tzw. „chronioną nazwą pochodzenia” albo „chronionym oznaczeniem geograficznym”. Chroniona nazwa pochodzenia (PDO) oznacza, że dany produkt został w całości wytworzony na konkretnym obszarze, tzn. odbył się na nim każdy etap jego produkcji. Przykład polskiego produktu tego rodzaju to bryndza podhalańska (której cała produkcja musi się odbywać na obszarze Podhala), czy miód spadziowy z Beskidu Wyspowego, którego produkcja musi odbywać się na obszarze jodłowych, górskich lasów Beskidu Wyspowego.
Z kolei „chronione oznaczenie geograficzne” (PGI) jest mniej restrykcyjne. Wystarczy, że jeden etap produkcji odbywa się na danym obszarze, aby produkt mógł nim być znakowany. Do polskich produktów, które mogą używać tego oznaczenia, zaliczamy, chociażby rogal świętomarciński czy kiełbasę lisiecką. To gwarancja regionalnej jakości i tradycji.
Jak czytać etykiety produktów spożywczych efektywnie – na co zwracać uwagę w praktyce?
Zanim ruszysz do sklepu, mamy dla Ciebie jeszcze kilka ostatnich, praktycznych wskazówek. Dzięki nim etykiety produktów nie będą miały przed Tobą już żadnych tajemnic, a zakupy staną się dużo bardziej świadome i mniej stresujące!
- Zawsze czytaj etykietę z wartościami odżywczymi i listę składników. To Twoje najważniejsze narzędzia. Tabele z wartościami odżywczymi zawierają informacje, które naprawdę mogą pomóc w określeniu, jak zdrowy jest produkt. Wybieraj w miarę możliwości produkty z najkrótszym i jak najbardziej zrozumiałym dla Ciebie składem. Porównuj produkty z tej samej kategorii do siebie i wybieraj najlepsze.
- Podchodź z przymrużeniem oka do stwierdzeń z przodu etykiety. To, co wielu uważa za oświadczenia zdrowotne, to w rzeczywistości tylko marketingowe oferty i reklamy. A oświadczenia zatwierdzone przez rząd, takie jak „niskotłuszczowe” i „lekkie”, często nie mówią wszystkiego. Produkty te mogą zawierać dużo tłuszczu, cukru, soli i/lub kalorii. Nigdy nie oceniaj produktu na podstawie jednego elementu, takiego jak zawartość tłuszczu, cholesterolu, cukru, węglowodanów lub soli. Aby produkt był naprawdę zdrowy, musi spełniać kilka kryteriów.
- Sprawdź wielkość porcji i ilość porcji. Chociaż lata temu rząd ustandaryzował większość rozmiarów porcji, wiele produktów nadal ma nierealistycznie małe rozmiary. Na przykład porcja olejku w sprayu to 0,25 grama. To znacznie mniej niż większość ludzi mogłaby lub chciałaby spryskać patelnię nawet jednym pryśnięciem. Kilkadziesiąt lat temu wiele produktów było w rzeczywistości pojedynczymi porcjami. Butelka coli była jedną porcją. Jeden mały batonik to jedna porcja. Obecnie wiele produktów jest „superwymiarowych” i zawiera wiele porcji. Czasem więcej nie znaczy lepiej – uważaj na to, by przypadkiem nie zjeść trzech porcji, myśląc, że to tylko jedna!
- Sprawdź kalorie/wartość energetyczną na porcję. Zbyt wiele osób myśli, że „38 kalorii”, które jest zamieszczone na 0,5 l butelce coli oznacza, że wypiją jedynie taką liczbę kalorii. W rzeczywistości musisz pomnożyć 38 kalorii przez całkowitą objętość. Dzięki temu zdasz sobie sprawę, że faktycznie wypijasz 190 kalorii.
- Wybieraj produkty z mniejszą zawartością soli i cukru oraz postaw na produkty z tłuszczami roślinnymi. Upewnij się, że na liście składników nie ma tłuszczów nasyconych, tłuszczów częściowo uwodornionych ani olejów tropikalnych. Staraj się ograniczyć wszystkie dodane, rafinowane, skoncentrowane cukry do nie więcej niż 5% całkowitej liczby kalorii (dla większości ludzi będzie to zasadniczo nie więcej niż 2 łyżki stołowe dziennie). Nie przejmuj się naturalnie występującymi cukrami w owocach i niektórych beztłuszczowych produktach mlecznych. Jednak na etykiecie z informacjami o wartościach odżywczych dodane cukry i naturalnie występujące cukry są łączone razem jako „cukier”.
- Gra słów: Upewnij się, że każde ziarno to PEŁNE ziarno, takie jak mąka pełnoziarnista. Wiele pieczywa i makaronów podaje się za produkty pełnoziarniste, ale pierwszym składnikiem na liście składników jest często mąka pszenna, która brzmi zdrowo, ale tak naprawdę jest to rafinowana mąka. Dalej na liście znajdzie się mąka pełnoziarnista lub otręby. Wyszukuj produkty, które zawierają tylko pełne ziarna. I szukaj takich produktów, które zawierają co najmniej 3 gramy błonnika na porcję.
Pamiętaj, że im mniej przetworzony produkt – czyli im krótsza lista składników – tym lepiej. Często substancje dodatkowe, takie jak konserwanty, barwniki, aromaty czy zagęszczacze, są w produktach, w których byśmy się tych substancji nie spodziewali. A dodatek morza cukru czy tłuszczów trans nikomu nie wyjdzie na zdrowie. Zawsze zwracaj uwagę na pierwsze trzy do pięciu składników, bo to one stanowią największą część produktu.
Polecane aplikacje do czytania etykiet na produktach – Twój mobilny pomocnik
Rynek aplikacji mobilnych to jedna z najprężniej rozwijających się gałęzi biznesu. Dzięki temu obecnie masz dostęp do aplikacji, które mogą znacznie ułatwić robienie zakupów, w tym czytanie etykiet. Jeśli masz trudności z szybkim rozszyfrowywaniem składów czy wartości odżywczych, technologie przychodzą Ci z pomocą!
Do aplikacji pomagających w dokonywaniu zdrowych wyborów żywieniowych zaliczamy, chociażby „Zdrowe Zakupy”, „Czytamy etykiety” czy „Wiesz, co jesz”. Tego rodzaju aplikacje mają zwykle opcję „czytania” składu produktu – wystarczy zeskanować kod kreskowy, a dowiesz się o zawartych w produkcie dodatkach („E”), a także ich wpływie na organizm. Często wskazują, które składniki są niepożądane i proponują zdrowsze alternatywy.
Taka aplikacja to nieoceniona pomoc w zakupach i można ją z czystym sercem polecić osobom, którym czytanie etykiet produktów sprawia problem i które nie czują się pewnie, oceniając produkty pod względem ich wartości zdrowotnej. To świetny sposób na szybkie i świadome zakupy, nawet jeśli nie jesteś ekspertem w dziedzinie dietetyki!
Pamiętaj, że dobre odżywianie zaczyna się już na zakupach, dlatego warto nauczyć się, jak prawidłowo podejść do tematu wizyty w sklepie spożywczym. Czytanie etykiet to najprostszy sposób na zdrowe zakupy. Kluczowe zasady to: sprawdzaj listę składników – krótsza lista to lepszy wybór; analizuj wartości odżywcze – ogranicz cukier, tłuszcze trans i sól; oraz nie ufaj hasłom na opakowaniu – zamiast tego czytaj rzeczywisty skład.
Zastosowanie tych zasad pozwoli Ci wybierać zdrowe produkty i unikać ukrytych pułapek marketingowych. Podczas pierwszych kilku świadomych wizyt w sklepie daj sobie dodatkowy czas na ocenę produktów. Wkrótce przyspieszysz! Po znalezieniu produktów, które lubisz i które spełniają te zdrowe wytyczne, zakupy stają się szybkie i łatwe. Twoje zdrowie jest tego warte!

Łączę ciekawość psychologią, nauką i duchowością. Lubię brać „trudne” tematy i tłumaczyć je w prosty, codzienny sposób – bez skrajności, za to z dużą dawką zdrowego rozsądku.

